ASTROLOGIA - Jolanta Romualda G-Gołębiewska

Astrologia i naukowcy


(Ten artykuł jest przeznaczony raczej dla przeciwników astrologii,
choć - jak powiedział Leszek Szuman - astrologia nie zna przeciwników, zna tylko ignorantów.)

Astrologia nie jest akceptowana przez współczesną naukę. Dość powszechne jest funkcjonowanie stereotypu zakładającego, że obecnie wszystko można naukowo wyjaśnić, a czego nie można - to nie istnieje. Zapominamy, że twierdzenia naukowe są mocno ograniczone i wiele jeszcze pozostaje do odkrycia. Stąd niechęć naukowców do astrologii, która przecież nie została jeszcze naukowo zmierzona, zważona i zbadana.
Naukowcy mają lekko - wyniki ich powtarzanych eksperymentów są łatwe do weryfikacji. Jednak jeśli obiektem badań są żywe istoty, wówczas istnieją etyczne granice dla przeprowadzania eksperymentów, przynajmniej jeśli chodzi organizmy wyższe, a więc np. o ludzi. Naprawdę ciężko byłoby dokonywać badań w sytuacji, gdy chodzi o zachowania, odczucia, uczucia i myślenie - to kwestie niewymierne.

...A może nie uda nam się całkowicie i do końca zrozumieć funkcjonowania astrologii, gdyż należy ona do "szarej strefy mroku" między dniem i nocą, gdzie cienie wydłużają się a zarysy znikają...
 
Proszę wziąć też pod uwagę fakt, iż astrologia nie jest dyscypliną "zamkniętą", posiadającą niezmienne teorie i jednoznaczne definicje! Astrologia jest dziedziną pełną sprzeczności oraz niespójności, i musi takowa być, gdyż dotyczy wszystkich ludzi na całym świecie, którzy kiedykolwiek żyli, żyją i będą żyć, a każdy człowiek w swej osobowości i sytuacji życiowej jest NIEPOWTARZALNY! Nie ma dwóch dokładnie takich samych urodzeniowych horoskopów (mogą być podobne, lecz nigdy identyczne), a więc nie mogą istnieć stałe, jedynie prawdziwe zasady astrologiczne; coś, co u jednej osoby "sprawdza się", nie musi "sprawdzić się" u innej. Rysunek urodzeniowego horoskopu każdego człowieka jest tak wyjątkowy, jak niepowtarzalny jest odcisk jego palca lub jak tęczówka w jego oku. Natomiast nauka bada powtarzalność, stąd astrologia jest tak trudną dziedziną do naukowych badań.
 
Uczenie się astrologii nie ma końca, każda reguła ma wyjątki, najbieglejszy astrolog wciąż napotyka coś, co mu się nie zgadza. na tym polega piękno astrologii! [...]
Zapewne każdy astrolog-praktyk ma swoje tajemnice kuchni, które nie muszą wiernie odpowiadać doktrynie, a wielu używa rozmaitych własnych uzupełnień, z którymi koledzy po fachu nie muszą się zgadzać.
- Wojciech Jóźwiak  ("Wiedza nie całkiem tajemna", Studio Astropsychologii, Białystok 2004)
 
W 1975 roku 18 Noblistów wraz z 168 naukowcami opublikowało "Manifest przeciwko astrologii", między innymi powołując się na brakujące tej dziedzinie naukowe podstawy. Gdy reporter BBC chciał przybliżyć temat, wówczas grono naukowców odmówiło udzielania jakichkolwiek informacji, ponieważ naukowcy owi nigdy nie zaznajomili się bliżej z astrologią. Jeśli chcesz poddać coś w wątpliwość, to najpierw dogłębnie zbadaj dany temat! Wszystkim sceptykom, szczególnie astronomom, polecam naukę astrologii. Nie zachęcam do wizyt u astrologów celem zaznajomienia się ze swoim urodzeniowym horoskopem, lecz spokojne, wieloletnie studia nad astrologią, systematyczne uczenie się jej skomplikowanych i zróżnicowanych zasad. Ludzie odrzucający astrologię, nawet się na niej nie znają - krytykują coś, o czym po prostu bladego pojęcia nie mają, zapominając o tym, że podstawą rzetelnej krytyki jest poznanie przedmiotu.

Wydaje się, że przyczyną większości nieporozumień związanych z astrologią jest strach. Jej przeciwnicy po prostu negują rzeczywistość, ponieważ jest to wygodny sposób ucieczki przed lękiem, lękiem przed poznaniem. - Joelle de Gravelaine
 
Myślę, że w sporze nauki z astrologią chodzi o coś innego (niż naukowe, czyste poznanie), o coś bardziej oczywistego... Astrologia budzi lęk. Myśl, że jest ktoś, kto zna moją przyszłość, której ja sam nie znam, dla wielu ludzi jest nie do zniesienia. (Ale dla innej grupy bywa źródłem nadziei, często rozpaczliwej.) Jedni odreagowują to nieznośne położenie w ten sposób, że uporczywie zaprzeczają, jakoby w astrologii było cokolwiek prawdziwego; ten mechanizm może stać za postawą pryncypialnie gniewnych ludzi nauki. Inni odreagowują to inaczej: uczą się astrologii i w ten sposób biorą byka za rogi.
- Wojciech Jóźwiak ("Wiedza nie całkiem tajemna")
 
W innym miejscu wyżej wymienionej lektury, Pan Jóźwiak pisze:
Naukowy obraz świata i naukowe podejście do świata nie przewidywały niczego oprócz empirii i matematyki. Dlatego astrologia i inne systemy bazujące na geometrii pojęć (wśród nich alchemia z triada sól, siarka, rtęć) nie przeszły przez bramkę rewolucji pojęciowej okresu Oświecenia, tej, która dała początek nowoczesnej nauce. [...]
Twierdzenia matematyki trzeba udowodnić, orzeczenia nauki trzeba sprawdzić, zbadać doświadczalnie. Jak osądzić twierdzenia w systemie pojęciowym składającym się na astrologię, I-Cing, enneagram, tarok? Nie wiadomo, to się robi na wyczucie, trochę tak, jak w literaturze, jak w poezji. Tu wchodzimy w obszary rzeczy dziwnych i nieuchwytnych, ale na pewno  nie dowolnych. [...]
Z astrologią jest tak, że nie ma ona ani teorii, ani metody doświadczalnej i tym się różni od nauki. Dlatego wobec "alternatywnych twierdzeń" jest bezbronna. [...] Astrologia przewiduje wiele modeli, mogących być obrazami różnych fragmentów świata, a także liczne takie modele, którym nie odpowiada żaden fragment świata.

Astronomowie i astrofizycy, główni wrogowie sztuki wróżenia z gwiazd (bo uważają pewnie, że używanie "ich" planet i "ich" obliczeń do wróżenia - w jakiś sposób te "ich" planety hańbi!) zapewne długo jeszcze pozostaną niedowiarkami, ale ze strony psychologów już została wyciągnięta prawica do zgody. Bo wydaje się, że psycholog może sporo nauczyć się od astrologa, a i odwrotnie również. [...]
A przy okazji: tygodniowe czy miesięczne prognozy dla Baranów, Byków i tak dalej, to jeszcze nie astrologia! To tylko zabawa w astrologię, tak jak plotkowanie o chorobach nie jest jeszcze medycyną.

- Wojciech Jóźwiak ("Okiem astrologa", Wydawnictwo EJB, Kraków 1997)

Wydaje mi się, że ratunek dla astrologii, który spowoduje wyciągnięcie jej na pokład statku nauk ścisłych przyjdzie nie od niej samej, ale gdzieś z pogranicza fizyki i biologii. Osobiście jestem przekonany, że niedowiarstwo oficjalnej nauki wobec astrologii bierze się stąd, że pretenduje ona do badania obiektów fizycznych i ustalania relacji między nimi (chodzi mianowicie o planety i organizmy ludzi), natomiast nie potrafi ona odpowiedzieć, co jest materialnym nośnikiem wpływu jednych na drugie. W obrazie świata, jaki wynika z obecnej fizyki, nie ma miejsca na empatyczne wpływy, oddziaływania na odległość, ani magiczne odwzorowania w rodzaju "jako na górze, tak i na dole".
- Wojciech Jóźwiak ("Cykle Zodiaku", Wydawnictwo Głodnych Duchów, Warszawa 1991)


Polecam fragmenty eseju Co komu z gwiazd? autorstwa Leszka Weresa,
który został zamieszczony w tomie 1
Nieznanego świata astrologii
(wyd. Ravi, Łódź 1994). [Pogrubienia tekstu są moje.]

"[...] Dostrzeżenie wpływów kompleksowego, lecz zarazem naturalnego układu cykli solarnych, lunarnych i planetarnych na wszelkie przejawy życia zarówno zwierząt, jak i świata roślin, pozwalało sądzić, iż bliski bardzo jest dzień, w którym oficjalna nauka przeprosi się z astrologią i dla swojego dobra poważniej zacznie traktować tę najstarszą gałąź usystematyzowanej wiedzy. Zadaniem nauki jest wszakże tam sięgać, gdzie wzrok nie sięga, wyjaśnić sprawy wątpliwe, a także porządkować zdobytą wiedzę. [...]
Związki człowieka z kosmosem (istniejące przecież i wtedy, gdy przebywa on na ziemi, a nie poza nią, wtedy nawet, gdy nie wychodzi z domu lub śpi) są odczuwalne, badane, analizowane i przeżywane na różnym poziomie intelektualnego zaangażowania, dlatego też wydawało mi się oczywiste, że inaczej spojrzą na nie amatorzy horoskopów gazetowych, odrębnie adepci wszystkich ruchów społecznych czy religijnych, zakładający pozytywną ewolucję i rozwój człowieka, a jeszcze inaczej potraktują przedstawiciele nauki. Rozczarowałem się srodze. Czyżby uprzedzenia, arogancja i ignorancja uruchomiła ten swoisty samograj argumentów, że gwiazdy są za daleko, by mieć wpływ na człowieka, że odkrycie lunety zdemaskowało astrologię, a Kopernik ją zdyskredytował, że wreszcie zjawisko precesji... itp.?
W Mandali życia wykazałem nie tylko bezpodstawność, ale i bezsensowność takich i pokrewnych argumentów, jednak są one powtarzane po dzień dzisiejszy przez nieźle nawet wykształconych ludzi. Naukowcy i dziennikarze w błogim spokoju dyskutują z własnym, całkowicie błędnym wyobrażeniem o astrologii, nie zaś z sędziwą dyscypliną wiedzy, której podstawy, choćby i najogólniejsze, przydałoby się - gdy o niej mówią - znać. Zamiast przesuwać więc horyzonty wiedzy ku nieskończoności, blokują je oni na poziomie własnego rozumienia świata, a co gorsze, opóźniają i utrudniają tym samym walkę z rzeczywistymi nadużyciami popełnianymi - podobnie przecież jak w medycynie - przez mało kompetentnych jej miłośników, a nawet pospolitych oszustów. Postawę taką potrafiłbym zrozumieć, gdyby chodziło o stronniczość wobec określonej ideologii, a nawet religii, ale nie wobec realnie występujących w przyrodzie procesów i zjawisk, które kto bardziej - jeśli nie naukowiec - winien opisywać i wyjaśniać. [..]
Podziwiam odwagę autorytatywnie o astrologii wypowiadających się w środkach masowego przekazu astronomów i fizyków. Przecież współczesna astrologia humanistyczna sformułowana jeszcze w latach trzydziestych XX wieku przez wybitnego myśliciela naszej epoki - Dane Rudhyar'a (ciekawe ilu krytyków w ogóle o nim słyszało, nie mówiąc o ilości przeczytanych jego prac), jest silnie spokrewniona z psychologią, psychiatrią, socjologią i medycyną, bardziej niż z jakąkolwiek inną dyscypliną, bowiem traktuje o cyklach wewnętrznych przemian zachodzących w człowieku i stopniu ich skorelowania ze znacznie jednak od niego potężniejszymi, niemal odwiecznymi cyklami ciał naszego Układu Słonecznego.[...]
Przebywając w gronie ludzi nauki, zmuszony jestem wciąż definiować pierwsze litery kosmobiologicznego alfabetu, wyjaśniać, czym jest w rzeczywistości Zodiak, a czym pola kosmogramu, czym archetypowe postacie mitologii, świat Junga i jak się ma nieświadomość zbiorowa do pokoleniowych doświadczeń wytyczanych tranzytami planet o długich cyklach obiegu. [...] Nie umiem sobie wyobrazić skutecznej porady psychologa, jeżeli nie ma on przynajmniej intuicyjnego rozumienia procesów opisywanych tranzytem np. Saturna lub Plutona. Jeśli tranzytom tym nie opierają się państwa, ulegające głębokim przemianom i transformacjom, to zrozumiałe, że kształtują one również życie jednostki. Usiłując wpłynąć na urodzeniową matrycę planetarną, mówią nam one precyzyjnie, również w sensie czasowym, o procesach, którymi zajmuje się psychologia rozwojowa.
Leszek Weres, Poznań, 1990"


Niżej pozwalam sobie zaprezentować nieomal w całości bardzo mądry Wstęp
do jednego z Horoskopów
corocznie wydawanych w cyklu Sekrety Zodiaku
przez Oficynę Wydawniczą Rytm w Warszawie,
autorstwa Pani Violetty Koseskiej (David Harklay).
[Pogrubienia tekstu i uwagi w kwadratowych nawiasach są moje.]

"Obserwując lunatyka niewiele dowiemy się o strukturze Księżyca. - Tak pisałam w jednej ze swoich książek w odpowiedzi na krytykę astrologii. Astrologia skierowana na osobowość człowieka nie rości sobie praw do przedmiotu badań astronomii. Powoływanie się na autorytety myślicieli i geniuszy nie zwalnia nikogo od samodzielnego myślenia. Zanim jednak pospiesznie skojarzymy mylnie astrologię z tą lub inną wróżką albo z kolejnym dziennikarskim tekstem udającym horoskop, a nie mającym nic z nim wspólnego, przypomnijmy sobie, że astrologię wielbili i badali nie tylko Szekspir, Regiomontanus, Placidus i Nostradamus, lecz też Albert Einstein i Bertrand Russell [Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury]. Wśród największych twórców uprawiających lub pasjonujących się astrologią trzeba także wymienić Campanellę, Montaigne'a [francuski pisarz i filozof-humanista] i Keplera.
W XVII wieku astrologia zerwała najpierw z filozofią, a potem także z astronomią. W 1666 roku usunięto ją z uniwersytetów francuskich. Kosmos nie był już uważany za żywy organizm istot duchowych i zmienił się w zespół martwych ciał niebieskich posłusznych nowożytnym żelaznym regułom mechaniki i fizyki. Galileusz, bojąc się być posądzony o sympatię dla astrologii, zaprzeczył nawet istnieniu związku między fazami Księżyca a przypływami oceanów. I pomimo apelu Keplera, by nie wyrzucać dziecka z kąpielą, nad astrologią zawisła naukowa i filozoficzna banicja.
Astrologia dzisiaj, podobnie jak filozofia, jest systemem klasyfikującym rzeczywistość i dostarcza innym dyscyplinom, zwłaszcza dziedzinom przyrodniczym, rozbudowany, a jednocześnie przejrzysty system klasyfikacyjny. Jednak wciąż jeszcze nie jest wpuszczana w bramy uniwersyteckie.
Nie przewidziałam, że w przyszłości badacze kultury nie obejdą się bez wiedzy astrologicznej. Czy humaniści zajmujący się historią sztuki mogliby interpretować obrazy Hieronima Boscha bez wiedzy astrologicznej? Czy zrozumiałe byłyby dzieła Sandro Boticellego i Francisca Goyi?
Dociekania rozpoczęte przez C. G. Junga oraz badania statystyczne M. Gauquelina i H. Eysenicka [Hans Jürgen Eysenck – psycholog angielski pochodzenia niemieckiego, badacz i teoretyk osobowości] dowodzą, że astrologia jest nie tylko nurtem tradycji kulturowej, lecz, jak pisze Jung, znów puka do bram Uniwersytetów, z których została wyrzucona przed dwoma wiekami. Obraz Kosmosu, jaki dostarczają nam współczesne nauki, w niczym nie przypomina naukowych wizji mechanistycznych znanych nam z ostatnich 200 lat. Badania o powiązaniach między życiem na Ziemi a rytmami kosmicznymi uzależnionymi od pozycji Słońca, Księżyca i planet nikogo dzisiaj nie gorszą. Astrologiczna systematyzacja cech osobowości może stać się inspiracją dla współczesnych psychologów. I w tym obszarze można dostrzec obecnie jej siłę jako wiedzy humanistycznej.
Krytyka astrologii często mija się z celem, jaki sobie stawia. Jest nim niemożność uzasadnienia przez astrologię dlaczego tak jest, jak jest? Istotnie, astrologia nie stawia sobie takiego zadania. Jej celem jest wnioskowanie na podstawie tradycji i analizy indywidualnych przypadków jak jest, a nie odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest? I to tak jest odnosi się do dość subtelnych, bo psychologicznych aspektów naszej osobowości. Warto też zauważyć, że pytanie jak jest zawsze poprzedza pytanie dlaczego tak jest.
Astrologia liczy sobie, z grubsza biorąc, 6000 lat. Jest rzeczą zadziwiającą, że wszystkie książki astrologiczne są nawzajem zgodne ze sobą. Jest to możliwe tylko dlatego, że opisywane przez nią fakty mają charakter obiektywny. Dla krytyków astrologii będzie też z pewnością niemałym zaskoczeniem, że dziesięciu wybitnych profesorów Sorbony w odpowiedzi na pytanie ankiety, czy przywrócić astrologię na ten Uniwersytet, odpowiedziało twierdząco.
Nie jest prawdą, że przyjęcie systemu Kopernikańskiego zadało śmiertelny cios astrologii. Astronom Jan Kepler był znanym astrologiem i postawił najsłynniejszy w dziejach horoskop (horoskop Wallensteina; patrz na mojej stronie pod linkiem Horoskop Wallensteina KLIK), sam Kopernik również sporządzał horoskopy. Fakt, że działo się to dawno temu, jest rzeczą względną; pięć wieków to niewiele wobec historii myśli ludzkiej i astrologii w szczególności.
Odkrycia astronomiczne mają się nijak wobec stwierdzeń astrologicznych. Wyjaśnienie tego jest proste: system heliocentryczny wraz z prawami Keplera jest najwłaściwszy do opisu zjawisk astronomicznych. Natomiast astrologia, koncentrująca się na wpływie konfiguracji planet na psychikę jednostek ludzkich, przyjmuje inny układ odniesienia, nawet nie geocentryczny, ale antropocentryczny [antropocentryzm; z gr. anthropos – człowiek i łac. centrum – środek to pogląd filozoficzny i religijny, według którego człowiek stanowi centrum i cel wszechświata]. I nie ma w tym sprzeczności: żadna ze stron nie neguje podejścia drugiej i każda z nich wybiera punkt odniesienia najwłaściwszy dla jej celów. Prawdą jest, że stwierdzenia astrologiczne nie mają tej precyzji i kategoryczności jak prawa fizyki, ale też materia nie jest tutaj tak sformalizowana, jak w przypadku nauk ścisłych.
Znany był od wieków związek między pływami morskimi a ruchem Księżyca. W epoce przednewtonowskiej stwierdzenie, że to Księżyc powoduje ruchy olbrzymich mas wodnych na Ziemi, byłoby wystarczającym powodem do spalenia na stosie autora takiej wypowiedzi. Okazało się to jednak prawdą, a Newton pokazał dlaczego. W czasach współczesnych znany jest związek między cyklem obiegu Księżyca wokół Ziemi a pewnymi zjawiskami biologicznymi, o których wie każda kobieta. Na pytanie, dlaczego tak jest (lub dlaczego tak się stało u naszych pramatek, a nam zostało przekazane w genach), współczesna nauka nie zna (jeszcze) odpowiedzi. Nie znaczy to bynajmniej, że ktoś, kto widzi taki związek, może być odsądzany od czci i wiary. Uczony wielkiej miary, Carl G. Jung, wybitny psycholog szwajcarski, a równocześnie zwolennik astrologii, stwierdził zależność typów psychicznych i konfiguracji planet. Na pytanie, dlaczego związek ten jest taki, a nie inny, przyjdzie nam chyba długo jeszcze poczekać, ale nie wątpię, że taka chwila nadejdzie.
I dlatego apeluję do wszystkich krytyków astrologii o więcej skromności i pokory wobec otaczającego na świata i zjawisk, których przyczyny jeszcze nie potrafimy podać. To, co dzisiaj wydaje się nam bez związku, może w przyszłości być zgodne z jeszcze nie odkrytymi prawami natury. Zaprzeczanie związków między zjawiskami, nawet pozornie bardzo odległymi, jest zawsze ryzykowne. Zadaniem nauki jest bowiem poszukiwanie związków między zjawiskami, a nie aprioryczne negowanie ich istnienia.
David Harklay, Władysławowo, sierpień 1998"


Nadto proponuję zapoznać się z akapitem
(tekst w kolorze czerwonym i niebieskim, dotyczący Jana z Głogowa)
na stronie http://jolanta-golebiewska.pl.tl/Astrologia-w-dawnej-Polsce-.-.htm KLIK.
 

p. s. Na koniec chciałam odnieść się do jeszcze jednej kwestii;
przeciwnicy astrologii dość często mylą gwiazdozbiory ze znakami Zodiaku.
 
Sceptycy mający w zwyczaju atakować astrologię - a z jakichś przyczyn te nieufne dusze potrafią być bardzo agresywne - często używają zmiany pozycji konstelacji i precesji równonocy jako dowodu przeciwko astrologii. Prawda jest taka, że astrologowie doskonale zdają sobie sprawę z istnienia tego zjawiska. Dla nas konstelacje pełnią zaledwie rolę drogowskazów. Tak naprawdę liczy się jedynie podział ekliptyki, a ten jest niezmienny.
- Rae Orion ("Horoskop astrologiczny dla bystrzaków", Wydawnictwo Helion - septem.pl, Gliwice 2007)

Zodiak jest w astrologii jedynym okręgiem mierniczym. Żaden astrolog nie uważa gwiazdozbiorów za identyczne z noszącym te same nazwy astrologicznym okręgiem dwunastu znaków Zodiaku. Podczas gdy dwanaście [a nawet trzynaście] konstelacji widzianych z Ziemi przesuwa się po niebie, to dwanaście znaków symbolicznego okręgu mierniczego pozostaje zawsze bez zmian.
- Wulfing von Rohr ("Przewodnik po świecie astrologii. Merkury. Planeta pieniędzy", Wydawnictwo Astrum, Wrocław 1995)
[Więcej na temat precesji i gwiazdozbiorów piszę w rozdziale Zodiak i gwiazdozbiory KLIK]

Tych, co jeszcze nie wiedzą, informuję, że:
dwanaście znaków Zodiaku powstało w efekcie obserwacji natury
i zaobserwowania różnych stadiów rozwoju w świecie natury.

Znaki Zodiaku nie mają żadnego faktycznego związku z gwiazdozbiorami
czy też z gwiazdami na niebie.
Znaki Zodiaku symbolicznie dzielą roczną drogę Słońca
na dwanaście jednakowych odcinków.

Teksty mojego autorstwa, które znajdują się na mojej stronie proszę wykorzystywać w celach niekomercyjnych, pod warunkiem
podania adresu mojej strony: astrolożka Jolanta Romualda Gałązkiewicz-Gołębiewska http://jolanta-golebiewska.pl.tl

MAPA STRONY (skrót):
Interpretacja horoskopu urodzeniowego - Interpretacja horoskopu prognostycznego - Interpretacja horoskopu porównawczego - Interpretacja horoskopu dziecka - Interpretacja horoskopu bez godziny urodzenia - Od czego zacząć naukę astrologii? - Żywioły w horoskopie - Jakości czyli krzyże w horoskopie - Polaryzacja czyli biegunowość znaków Zodiaku - Charakterystyka znaków Zodiaku - Hemisfery, czyli półkule w horoskopie - Kwadranty, czyli ćwiartki horoskopu - Domy, czyli sektory horoskopu - Ascendent - Władania, wygnania, wywyższenia i upadki planet- Znaczenie i klasyfikacja planet w astrologii- Merkury w 12 domu horoskopu - Mars w XII domu horoskopu - Gwiazdy stałe w astrologii - Reguły interpretacji astrologicznej - Tranzyty planet - Jaki kolor ma nasz Księżyc? - Jowisz i jego księżyce - Io, Kalisto, Europa i Ganimedes - Planeta karłowata Ceres i misja sondy Dawn - Lecę z misją NASA InSight na Marsa! - Pluton i misja sondy New Horizons - I LOVE PLUTO! - Aktualne zdjęcia oraz informacje z misji sondy New Horizons do Plutona i jego księżyca Charona - Czy na Plutonie jest ciemno? #Pluto Time - Jaki kolor ma Pluton? - Tranzyt Jowisza przez znak Wagi - Historia astrologii - astrologia w dawnej Polsce